Śmieszny humor
- Wiem, że to tylko formalność - mówi młody nowoczesny człowiek do ojca swojej dziewczyny, ale chciałbym prosić o rękę pańskiej córki.
- Kto Ci powiedział, że to jest tylko formalność?! - piekli się jej ojciec.
- Ginekolog.
Konduktor usiłuje zatrzasnąć drzwi wagonu. Wali kilka razy, w końcu zdenerwowany krzyczy do pasażera:
- Panie, weź pan wreszcie, do cholery, tę rękę!
Rozmawiają dwie babcie kiblowe.
- Ostatnio zmieniłam klimaty.
- A co, pewnie awansowałaś?
- Nie, przenieśli mnie do męskiego.
Bandyta włamał się do domu biznesmena i majstruje przy sejfie. Nagle spostrzega, że obserwuje go żona bogacza.
- No to jak? - pyta kobieta. - Albo krzyczę wniebogłosy i budzę męża, albo dzielimy się po połowie.
Przesłuchanie świadka w sądzie:
- Na jakiej podstawie świadek utrzymuje, że oskarżony był pijany?
- Bo wykrzykiwał, że nie boi się żony.
Pogrzeb w USA. Ktoś prosi rabina, żeby wygłosił kilka słów o zmarłym. Rabin na to:
- Ja tu jestem nowy, sami coś o nim opowiedzcie.
Cisza. Mijają minuty. W końcu ktoś mówi:
- Jego brat był gorszy.
Starsze kobiety stoją przed blokiem i narzekają na dzisiejszą młodzież:
- Jaka ta młodzież jest niedobra, palą papierosy - mówi jedna.
- Wódkę piją - woła druga.
- Co tam papierosy palą i wodkę piją - odpowiada trzecia - szkło jedzą!
- Jak to szkło jedzą? - pytają kobiety.
- Tak, sama słyszałam, jak wczoraj byłam w piwnicy, że dziewczyna mówiła do chłopaka:
- "Wykręć żarówkę, to wezmę do buzi".
- Babciu, jutro przyjdzie do Ciebie komisja, wiesz o co będą pytać?
- Nie mam pojęcia.
- A więc słuchaj:
- Ile masz lat, ile masz wnucząt, gdzie Twoja krowa, gdzie Twój mąż.
- Wiesz babuniu co odpowiedzieć?
- Nie wnusiu, nie pamiętam.
- Więc słuchaj - masz 80 lat, masz dwójkę wnucząt - mnie i Jaśka, Twój mąż wyjechał na zebranie, a krowa zdycha pod płotem na padaczkę.
Przyszedł ten dzień i przyszła komisja z pytaniami:
- Ile ma Pani lat?
- Dwa.
- Ile ma pani wnucząt?
- Osiemdziesiąt.
- Gdzie pani mąż?
- Zdycha pod płotem na padaczkę.
- A gdzie pani krowa?
- Wyjechała na zebranie.
Na spowiedzi:
- Proszę księdza, opowiedziałam dowcip antypaństwowy, zgrzeszyłam.
Ksiądz milczy, więc spowiadająca kontynuuje:
- Opowiedziałam brzydki dowcip o Bierucie.
Ksiądz nadal milczy.
- Czy ksiądz mnie słyszy?!
- Słyszę, słyszę, ale czekam.
- Przepraszam, na co ksiądz czeka?
- Właśnie na ten dowcip.
Przynosi mąż wypłatę do domu, kładzie ją przed lustrem i mówi:
- To co w lustrze twoje, a to co przed lustrem moje!
Na to żona rozbiera się do naga i staje przed lustrem:
- To co w lustrze twoje, a to co przed lustrem sąsiada z dołu.
Stoją świnie przy korycie i jedzą. Nagle jedna zwymiotowała a reszta na to:
- Nie dolewaj, bo nie zjemy.
Córka do matki:
- Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi.
- Masz racje kochanie, ale to nie znaczy, ze musisz to codziennie sprawdzać.
Wraca syn z Anglii do domu na wieś. Ojciec mówi do niego:
- Synu, idź wyrzuć gnój na pole.
- What?
- Uot krowy i uot kunia.
Przychodzi facet do lokalu, a przy wejściu stoi "bramkarz", który go pyta:
- Masz jakiś nóż?
- Nie, nie mam.
- A jakieś ostre narzędzie?
- Też nie posiadam.
- A może pistolet?
- Nie! Gdzie tam!
- A może chociaż kastet?
- Nie! Nie! Nic z tych rzeczy.
Bramkarz spojrzał na niego z politowaniem, rozbił butelkę:
- No to masz!
Przychodzi facet do sklepu warzywniczego i się pyta:
- Czy jest piorek?
- Chyba "szczy" - odpowiada ekspedientka.
- Ok, to ja poczekam.
- Halo, pogotowie? Mój mąż ma 83 stopnie gorączki!
- Najpierw niech pani wezwie straż pożarną.
Idzie nurek przez pustynię i spotyka go miejscowy mężczyzna:
- Panie, co pan tu robi w tej masce i w tym stroju na pustyni?
- Ile kilometrów do morza? - pyta się nurek.
Mężczyzna odpowiada:
- Łeee... Jakieś 300.
Nurek na to:
- Ale żeście se plażę wyjebali.
Spotykają się dwie litery P.
- Tak bym chciała mieć dodatkową nóżkę - mówi jedna.
A druga:
- Takie rzeczy, to tylko w R-ze.
Wsiada facet do zatłoczonego autobusu i krzyczy:
- Proszę się odsunąć, jestem z bronią!
Ludzie wpadli w panikę, każdy kto może ucieka do tyłu, reszta poprzyklejana do szyb. Gość odwraca się i mówi:
- Bronia wchodź, jest miejsce.
Płyną rozbitkowie w pontonie. Nagle zaczyna się burza. Jeden mówi:
- Schowajmy się pod wodę, bo zmokniemy.
Późnym wieczorem do drzwi mieszkania pewnej kobiety zadzwonił pijany mężczyzna:
- Przepraszam czy ja tu mieszkam?
- Nie.
Po kilku minutach znowu dzwonek, a za drzwiami ten sam mężczyzna.
- Czy ja tu mieszkam?
- Nie!
Kilka minut później znowu dzwonek, ten sam mężczyzna i to samo pytanie.
Kobieta krzyczy:
- Ile razy mam powtarzać, że pan tu nie mieszka!
- To pani mieszka wszędzie, a ja nigdzie?
Spotyka się jakaty z garbatym.
- Ggg gg gggdzie iiidziesz? - pyta jąkaty garbatego.
- Idę do fotografa, zrobić zdjęcie do dowodu - odpowiada garbaty.
- Tttt tttylllkko nnn nnie rrrob pp prrroffilllleeem bo bo bo się się dd ddowwod nie nie zamknie.
Siedzą na ławeczce dwaj emeryci w pewnym momencie obok nich przechodzi bardzo młoda i atrakcyjna dziewczyna. Obaj popatrzyli na siebie i jeden z nich:
- Wiesz Kaziu, jak widzę takie młode i zgrabne ciałko, to aż mi się krew w żyłach gotuje!
Na co drugi:
- Nie bądż głupi Tadziu, to nie krew Ci się w żyłach gotuje, ale wapno w kościach lasuje!


