Śmieszny humor
Trzech myśliwych przechwala się kto dziś więcej zwierzyny upolował. Pierwszy mówi:
- Ja upolowałem niedźwiedzia!
Drugi:
- Ja upolowałem 100 zajęcy!!!
Trzeci:
- A ja upolowałem 10000 nopleasów!!!
- Nopleasy? Co to takiego?
- Nie wiem. Po prostu biegały i krzyczały "No, please!"
Wujek koniecznie chciał się popisać przed swoim bratankiem i siostrzenicą, jaki to sprytny jeszcze jest. Usiadł więc na poręcz schodów i z drugiego piętra zjechał na sam doł. Nie zauważył jednak wcześniej, że z poręczy wystawał gwóźdź. Po wykonaniu swego wybryku, mówi do dzieci:
- No kochani, od teraz mówcie do mnie "ciociu".
Do łazienki niespodziewanie wchodzi hydraulik. Siedząca w wannie dziewczyna stara się dłońmi zakryć swą nagość. Hydraulik patrzy na nią i flegmatycznie mówi:
- Co się pani boi? Hydraulika nie widziała, czy co?
Przychodzi sadysta do sklepu zoologicznego.
- Czy są papużki nierozłączki?
- Są.
- To poproszę jedną.
Spotyka się dwóch starych dziadków. Jeden mówi:
- Ja to mam taką sklerozę, że jak idę z moją starą na lody, to zawsze zapominam, czy ja mam tego loda ugryźć czy polizać.
A drugi na to:
- A ja to mam taką sklerozę, że jak idę z moją starą na lody, to tak się jej przyglądam i sobie myślę - skąd ja ją znam.
Kapitan wypływając w rejs zostawił w domu brzemienną żonę. Po dwóch latach wraca i pyta:
- Co nowego, kochanie?
- Właściwie nic się nie zmieniło, nadal jestem w ciąży.
- Ech, powinienem był słuchać ojca, jak byłem młody!. Trzeba było, a ja durny nie słuchałem...
- A co on Ci mówił?
- Skąd mam u licha wiedzieć?! Przecież mówię, że nie słuchałem.
Przychodzi facet do sklepu:
- Dzień dobry, czy są fafkulce?
- Nie, nie ma.
Sytuacja się powtarza, a czwartego dnia:
- Dzień dobry, czy są fafkulce?
- Nie, nie ma.
- No dobra, Fa w sprayu też może być.
Do Jasia przyjechała babcia.
Rodzice chłopca, chcąc zapewnić kobiecie
atrakcje, wysłali ją do opery.
Po powrocie pytają:
- I co, podobało się mamie?
- Oj, bardzo! Szczególnie jak na końcu rozdawali płaszcze. Wzięłam trzy...
Przyjaciele na bezludnej wyspie:
- Wiesz, miałem dzisiaj cudowny sen. Jechałem zatłoczonym autobusem, który utknął w strasznym korku...
Trzech starszych panów rozmawia o trzęsących się im rękach. Pierwszy mówi:
- Moje ręce trzęsą się tak bardzo, że kiedy się dziś goliłem, zaciąłem się w policzek.
Drugi go przebija:
- Moje ręce trzęsą się tak bardzo, że kiedy wczoraj strzygłem trawę, pociąłem wszystkie moje kwiatki.
Na to trzeci:
- To nic! Moje ręce tak się trzęsą, że kiedy wczoraj sikałem, doszedłem trzy razy!
Chińczyk kupił szwajcarski zegarek, który po kilku dniach stanął. Ze środka wypadła zdechła mrówka.
- To już koniec - myśli Chińczyk. - Maszynista zmarł.
W amerykańskim stanie Teksas sędzia skazuje wielokrotnego zabójcę na 160 lat więzienia. Zauważa jednak, że podczas ogłaszania wyroku skazaniec ma bardzo posępną minę, więc próbuje go pocieszyć:
- Niech się Pan tak mocno tym wyrokiem nie przejmuje. Odsiedzi Pan tyle, ile będzie Pan mógł.
Na pustyni wyczerpany turysta pyta Beduina:
- Jak dojść do Kairu?
- Cały czas prosto, a w czwartek w prawo.
Stoi samochód na autostradzie. Podjeżdża policja i się pyta:
- Dlaczego tu stoicie?
Oni na to:
- Czekamy, aż inni przejadą.
Salowa pyta pacjenta:
- Czy życzy sobie Pan kaczkę?
- Tak - odpowiada pacjent. Najlepiej z frytkami.
Rozmawia dwóch palaczy haszyszu:
- Kocham jarać dobry haszysz.
- Ja też, ale słyszałem, że pamięć od tego szwankuje.
- Ja tam nie mam z tym kłopotów.
- Kłopotów? Z czym?
Dwóch wariatów bawi się w sklep:
- Poproszę litr chleba.
- Co ty wygadujesz? Mówi się kilogram chleba. Chodź zamienimy się miejscami.
- Poproszę kilogram chleba.
- A dzbanek pan ma?
- Kochanie, co byś powiedział, gdybyśmy wzięli ślub w Boże Narodzenie?
- Daj spokój Maryśka! Po co mamy sobie psuć święta?
Dwaj biznesmeni przypadkowo spotykają się nad brzegiem morza. Mocząc nogi, rozmawiają coraz bardziej poufale.
- Widzisz tę brunetkę tam pod parasolem? - pyta w pewnym momencie pierwszy. To moja żona. A ta druga obok to moja kochanka!
- Stary! - mówi drugi. U mnie - odwrotnie!
- Panie dyrektorze, proszę mnie przenieść do innego działu - prosi pracownik urzędu patentowego.
- A dlaczego?
- Bo kolega z którym dziele pokój, bez przerwy wykrzykuje: "O Boże, dlaczego ja na to nie wpadłem?!".
Dzwoni chłopak do domu swojej dziewczyny:
- To Ty żabciu?
- Nie, właściciel stawu - odpowiada ojciec.
Mama mówi do córki:
- Tyle razy Ci mówiłam, żebyś nie chodziła na te dyskoteki, bo w końcu ogłuchniesz!
- Nie dziękuję, już jadłam.


