Śmieszny humor
Na okręcie młody majtek pyta starego żeglarza:
- Opowiedz mi, dlaczego nie masz nogi?
- No bo kiedyś wypadłem za burtę i rekin mi odgryzł.
- A dlaczego masz hak zamiast dłoni?
- No bo kiedyś mieliśmy potyczkę z piratami i odcięli mi dłoń.
- A dlaczego nie masz oka?
- No bo kiedyś tak stoję na statku patrzę w niebo i nagle mi mewa narobiła.
- No tak, ale od tego się nie traci oka, wystarczy wytrzeć!
- No właśnie, a to był pierwszy dzień kiedy miałem hak zamiast ręki.
Reporterzy przyjeżdżają do najstarszego człowieka na świecie i pytają:
- Czy możemy przeprowadzić z panem wywiad?
- Muszę zapytać się taty o pozwolenie.
Zdziwieni reporterzy pytają:
- To Ty masz tatę?!
- No, poszedł z dziadkiem na ryby...
Rozmawia dwóch kumpli w knajpie:
- Wiesz co... - mówi jeden. Dzisiaj okropnie się pokłóciłem z żoną.
- A co powiedziałeś? I co było dalej? - pyta zaciekawiony kumpel.
- Nic - odpowiada.
- A do kogo należało ostatnie zdanie?
- No zawsze do mnie należy ostatnie zdanie.
- No i co powiedziałeś?
- Dobrze kochanie, kup sobie tę kieckę.
Przychodzi dziewczyna do spowiedzi. Krótka rozmowa wprowadzająca i ksiądz prosi o wyznanie grzechów.
- Ojcze, bardzo zgrzeszyłam myślą, duszą a przede wszystkim ciałem.
- A ciałem ile razy?
- Około 200.
- Oj piekło córko, piekło...
- Nie piekło, tylko swędziało.
- Jaka jest różnica pomiędzy Kubicą a Heidfeldem?
- Heidfeld jeździ dzięki mechanikom a Kubica pomimo mechaników.
Chcę umrzeć spokojnie, we śnie - tak jak mój dziadek, a nie wrzeszcząc z przerażenia tak, jak jego pasażerowie.
Klient składa reklamację w sklepie meblowym:
- Tydzień temu kupiłem u was to krzesło i proszę tylko spojrzeć - już się rozleciało!
Sprzedawca uważnie ogląda reklamowane krzesło i mówi:
- Hm... wygląda na to, że ktoś na nim usiadł.
Siedzi facet u kochanki. Późno trzeba wracać. Mówi do kochanki:
- Daj trochę wódki, ochlapię się, to nie będzie czuła twoich perfum.
Wchodzi do domu, a żona go po mordzie...
- Za co?
- Myślałeś, ze jak się poperfumujesz to nie poczuję, że wódkę piłeś?
Dziadek z wnuczkiem, już dobrze wyrośniętym, spacerują alejką parkową. Dziadek siada na ławce, a wnuczek na jego kolanach:
- Choć raz usiadłeś mi na kolanach, dryblasie - cieszy się dziadek.
- Bo ławka świeżo malowana - mówi wnuczek.
Idzie facet przez plażę nudystów. Podchodzi do dziewczyny i mówi:
- Patrz, jakie mam bicepsy - jak dynamit.
- Tak, tylko lont za krótki.
Para zakochanych siedzi w parku, całują się, rozmawiają nagle dziewczyna:
- Kochanie, boli mnie rączka.
Chłopak całuje ją w rękę:
- A teraz?
- Teraz już nie, ale zaczął mnie boleć policzek!
Chłopak całuje ją w policzek:
- A teraz?
- Hi, hi! Teraz już nie, ale zaczęły mnie usta boleć.
Chłopak całuje ją w usta:
- A teraz?
- Już nie.
Na to staruszek siedzący niedaleko na ławce:
- Przepraszam, a czy hemoroidy też pan leczy?
Przychodzi facet na peron PKP i prosi o szklankę wody. Bierze tą szklankę wody i wychodzi. Przychodzi za 5 minut i prosi o jeszcze jedną szklankę wody, a konduktor pyta:
- Do czego Panu ta szklanka wody?
- Ostatni wagon sie pali.
W sądzie.
- Niech oskarżony powie jak doszło do tego, że wszedł Pan w posiadanie złotego zegarka.
- To przez moje zamiłowanie do towarzystwa. Idę sobie ulicą, zegarek też idzie... No to dalej poszliśmy już razem.
- Dziś kierowca autobusu patrzył na mnie tak, jakbym jechał bez biletu.
- A co Ty na to?
- Patrzyłem tak, jakbym miał bilet.
Pewnego razu chłopak wykorzystując nieobecność rodziców zaprasza na wieczór dziewczynę. Jednak niespodziewanie w domu pojawiają się przedwcześnie rodzice i zastają ich w trakcie igraszek. Zawstydzona dziewczyna myśli sobie:
- O jejku myślałam, że on będzie już moim mężem - opinie u teściów mam straconą.
Speszony chłopak w bezradności stwierdza w myślach:
- Nie to już koniec, mieli mnie za takiego odpowiedzialnego chłopaka. W tym roku matura, myślałem że kupią mi samochód - teraz już przepadło.
Zaskoczony ojciec patrzy i myśli sobie:
- Moja krew, fajna dupa.
Natomiast serce matki:
- No nie! Jak ona trzyma nogi? Przecież jemu jest niewygodnie.
Dom wariatów po remoncie - w jednym z pokoi ściany pomalowane na czerwono. Poranny obchód stwierdza, iż ściany są doszczętnie zniszczone, pogryzione i podrapane. Trzeba przeprowadzić nowy remont.
Tym razem ściany pomalowano na zielono. Poranny obchód zauważa, iż wszyscy wariaci siedzą i wpatrują się z uwielbieniem w te zielone ściany. Lekarz zainteresowany takim zachowaniem pyta:
- Dlaczego siedzicie i tak się wpatrujecie w te ściany?
- Czekamy, aż dojrzeją.
Siedzi mała dziewczynka na ławce w parku i nagle krzyczy: ku*** mać. Obok przechodziła starsza pani i słysząc dziewczynkę podchodzi do niej i pyta się dlaczego tak brzydko się wyraża. Na to dziewczynka, żeby usiadła obok niej a ona jej powie co się stało. Gdy babcia usłyszała co dziewczynka miała do powiedzenia sama głośno ryknęła: KU*** MAĆ. Obok przechodził starszy pan i słysząc karygodne zachowanie babci oburzył się wielce. Babcia poprosiła go aby usiadł obok niej i powiedziała mu coś cichutko. Na to dziadek zerwał się z ławki i wrzasnął: KU*** MAĆ. Pytanie: Co powiedziała dziewczynka babci a babcia dziadkowi? Odpowiedź: ławka jest świeżo malowana.
W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i widzi, że trzech jest identycznych. Pyta się:
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta - a dlaczego wy dwaj macie takie cienkie głosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwa cycki i ja musiałem pić piwo.
- Kaziu, chodźmy do domu, bo już siódma!
- E, głupi jesteś. Jak wrócę do domu o siódmej, to dostanę lanie, że przyszedłem tak późno, a jak wrócę o dziesiątej, to rodzice będą się cieszyć, że nie zginąłem.
Co różni polskiego optymistę od pesymisty? Otóż optymista powie:
- To wszystko nie ma sensu, i tak w końcu przyjadą ruscy i nas wywiozą na Sybir...
A pesymista powie:
- A gdzież wywiozą!!! Piechotą będziemy musieli iść!!!
- Dzień dobry. Czy to numer 444 44 44?
- Tak.
- Mógłby pan zadzwonić na pogotowie, bo mi się palec w czwórkę wkręcił.
Klient reklamuje w sklepie kupiony rower:
- Panie to siodełko jest do dupy!
- A do czego by pan chciał?!


