Śmieszne kawały i dowcipy
Przychodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Kilogram robaczywych jabłek proszę.
- Robaczywych? Po co panu robaczywe jabłka?
- Idę jutro na ryby, a że dzisiaj pada, to nie chce mi się kopać w ogródku.
Jasiu pisze list do ojca:
- Kochany tato! Piszę do Ciebie powoli, bo wiem ze powoli czytasz...
Policjant zatrzymuje samochód, który wymusił na przejściu dla pieszych pierwszeństwo. Srogim głosem zaczyna:
- To poważne przestępstwo, panie kierowco!
Nagle policjant orientuje się, że za kierownicą siedzi jego ulubiony nauczyciel z podstawówki.
- To pan, panie profesorze? - wykrzykuje z uśmiechem.
- To Ty, Franku? - wykrzykuje profesor. Co u Ciebie słychać?
- Wszystko w porządku, ale wróćmy do sprawy, panie profesorze... Nie ukarzę pana mandatem...
- Dziękuję Ci, synku! - cieszy się profesor.
- Natomiast na jutro napisze pan sto razy: "Na przejściu pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo".
W zwiazku z nowelizacja Kodeksu Pracy dotyczaca przerwy na odpoczynek, Twoj telefon komorkowy bedziemy wyłaczać na 30 minut co 4 godziny.
W Irlandii przewodnik w górach objaśnia:
- Te wydrążenia w skale powstały dzięki Szkotowi, który zgubił pensa i powiedział o tym znajomym.
Dwie blondynki jadą taksówka i jedna mówi do drugiej:
- Czemu ta taksówka nie ma przystanków?
- Linia pośpieszna - odpowiada druga.
Do gabinetu psychiatry wchodzi mężczyzna z żoną, skarżąc się na jej apatię. Lekarz porozmawiał z pacjentką, potem ją objął, pogłaskał i kilka razy pocałował. Wreszcie zwraca się do obecnego przy tej scenie męża:
- Oto zabiegi, które są potrzebne pańskiej żonie. Powinny być stosowane przynajmniej co drugi dzień. No powiedzmy we wtorki, czwartki i soboty.
- Dobrze, we wtorki i czwartki mogę żonę do pana przyprowadzać, ale sobota wykluczona - gram z kolegami w karty.
Sukcesów w życiu, szczęścia w miłości, dużo uścisków, samych radości spełnienia marzeń, mocy słodyczy, w Dniu Walentego... życzy!
Facet jest na pogrzebie prawnika i zaskakuje go liczba osób biorących w nim udział. Zwraca się do ludzi zgromadzonych dookoła siebie:
- Dlaczego wszyscy przyszliście na ten pogrzeb?
Odpowiada mu facet stojący naprzeciwko niego:
- Jesteśmy jego klientami.
- Wszyscy przyszliście złożyć mu hołd? Jakie to wzruszające.
- Nie, przyszliśmy się upewnić, że nie żyje.
Trzy wampiry wchodzą do baru. Pierwszy z nich siada, a barman pyta:
- Czego sobie życzysz?
- Setę krwi!
Drugi wampir siada, barman pyta:
- A co dla Ciebie?
- Dwie kolejki!
Trzeci siada, barman pyta:
- No dobra, a czego Ty sobie życzysz?
- Poproszę gorącą filiżankę wody.
Barman poszedł po wszystkie napoje, wraca po chwili, rozstawia je i dając, lekko zdziwiony, trzeciemu wampirowi filiżankę, mówi:
- Masz, Twoja woda. Dlaczego nie zamówiłeś żadnego drinka?
- No cóż - wyciąga z kieszeni zużyty tampon - ja robię herbatę.
Wynalazca prezentuje w Urzędzie Patentowym swój wynalazek - niewielkie pudełeczko z dziurką i mówi:
- W ten otwór wkładamy twarz. W środku są dwie brzytwy, które błyskawicznie golą.
- Ale przecież każdy ma inne rysy twarzy
- Tylko przy pierwszym goleniu
- Jeśli natychmiast nie dostanę obiadu, pójdę do restauracji!
- Poczekaj jeszcze 10 minut.
- Czy wtedy dostanę obiad?
- Nie, wtedy pójdę z Tobą.
Rozmawiają trzy bociany. Pierwszy mówi:
- Ja to cały tydzień latałem nad jednym domem.
- I co?
- Urodził się chłopczyk.
- A ja - mówi drugi, to dwa tygodnie latałem nad jedną chałupą.
- I co ?
- Urodziła się dziewczynka.
Na to trzeci:
- A ja to trzy tygodnie latałem nad plebanią.
- I co? I co?
- Ale mieli pietra...
Biznesmen tłumaczy swojej żonie najnowszy interes:
- Podpisujemy umowę na trzy lata. On daje pieniądze ja doświadczenie.
- No, a co będzie za trzy lata?
- On będzie miał doświadczenie a ja pieniądze.
Egzamin w szkole agentów CIA.
Do sali wchodzi student. Instruktor mówi:
- W pokoju obok znajduje się Twoja dziewczyna. Tu masz pistolet. Masz ją zabić w 30 sekund.
Po 30 sekundach student wraca i mówi:
- Sorry, nie mogłem tego zrobić.
Kolejny student.
- W pokoju obok znajduje się Twoja narzeczona. Masz tu pistolet. Zastrzel ją. Czas - 30 sekund - dyktuje instruktor.
Mija pół minuty, student wraca, prowadząc za rękę narzeczoną.
- Sorry, nie mogłem tego zrobić.
Następny student.
- W pokoju obok czeka Twoja żona. Tu masz pistolet. Masz ja zabić w ciągu 30 sekund - mówi instruktor.
Student wchodzi do pokoju obok. Słychać kilka strzałów, a potem niesamowity rumor. Po 20 sekundach, lekko zziajany student wraca, poprawia ciemne okulary i mówi:
- Jakiś kretyn wpakował mi ślepaki do pistoletu. Musiałem ją zaj***ć taboretem.
Jaskiniowiec wezwał do swojej jaskini dentystę, żeby fachowo usunął mu bolącego zęba. Dentysta wyjmuje z walizeczki dwie maczugi: małą i dużą. Jaskiniowiec pyta:
- Do czego służy ta mała maczuga?
- Do usunięcia zęba.
- A ta duża?
- To środek uśmierzający ból. Proszę pochylić się i skierować głowę w moją stronę.
Kowalskiemu umarła żona. Kilka dni po pogrzebie przyszedł na grób, siadł na ławeczce i wspomina żonę:
- Duszko ty moja, gdybyś ty nie umarła to bym cię na rękach nosił, gotował bym, sprzątał, futro bym ci kupił... W tym momencie poruszyła się ziemia, bo właśnie kopal kret
- Leż spokojnie duszko, na żartach się nie znasz?!
Krzysio chwali się koledze:
- Mam z bratem konto. Podzieliliśmy się sprawiedliwie - On pieniądze wpłaca, a ja podejmuję.


